Artykuł Jareda Spool’a pt. My recommendation: Stop making recommendations wywołuje dyskusję w branży. Tym razem sam autor rozwija myśl – klienci są niczym dziecko, któremu podarujemy konsolę Nintendo – będą grali cały dzień. Innymi słowy – dawanie klientowi dokładnie to, czego oczekuje, nie musi być dla klienta najlepsze.
Zdaniem Spool’a, należy brać pod uwagę kontynuację projektu po zakończeniu współpracy z klientem. Miarą profesjonalizmu wykonawcy ma być zdolność klienta do wykonania pewnej pracy (zmiany w projekcie?) we własnym zakresie. Choć to nic nowego, autor twierdzi, że polityka rekomendacji nie realizuje powyższych założeń.
Tu zaczynam się zastanawiać, na ile realistyczne są postulaty Spool’a. Dopiero przekazywanie praktycznej wiedzy na temat metod działania agencji może doprowadzić do właściwego wyedukowania klienta. Pytanie, na ile ma to sens dla samego klienta – rozwijanie własnych kompetencji w dziedzinie UX. Powyżej pewnego wolumenu projektow zapewne ma, toteż korporacje coraz częściej zatrudniają własne zespoły projektantów. A wtedy – agencja przestaje im być w ogóle potrzebna?
Johnny Holland – It’s all about interaction » Blog Archive » What Happens When You’re Gone? – Via BuzzIt!
Ostatnie komentarze